czwartek, 22 czerwca 2017

"Kobiety wzdychają częściej" Agata Przybyłek - krótkie rozdziały (nr 9 #ReadList2017)

Po raz kolejny muszę przyznać szczerze, że książka dla kobiet i napisana z kobiecej perspektywie była dla mnie miłą lekturą.

Już samo imię bohaterki – Zuzanna, kojarzy się z kobietami mocno zakręconymi – przynajmniej tak z mojego doświadczenia.
 
Zaczyna się może nie od trzęsienia ziemi, ale dość poważnego wypadku samochodowego, który nie był bynajmniej przypadkowy, a celem była sama Zuzanna która mocno naraziła się innej pani – oczywiście z powodów typowo kobiecych. Zuzkę przed niechybną śmiercią, a przynajmniej kalectwem ratuje dawna miłość. Wydarzenie budzi nawet obecnego męża bohaterki, który bardziej niż żoną interesował się swoją pasją. Żeby opcji miłosnych nie było zbyt mało – największe pożądanie Zuzanny budzi specjalizujący się w uwodzeniu płci pięknej nauczyciel wuefista.
Jak sobie z tym nadmiarem celów miłosnych poradzi bohaterka – to zagadka niezbyt trudno, bo w ogóle w życiu radzi sobie niby nieporadnie, ale wychodzi na swoje. Kto wie czy większym wyzwaniem od miłosnych wyborów nie będzie ekipa telewizyjna, która niespodziewanie zamierza o Zuzannie nakręcić dokument. Tam dopiero pojawią się ekscentryczne postacie.
 
Nie jest to pewnie jakaś wyjątkowa książka, ale na dobra sprawę nie potrafią znaleźć zarzutów. Że fabuła taka sobie? A po cóż tworzyć jakąś nadzwyczajną – przecież to samo życie. Może kilka drobnostek było niepotrzebnych – typu samochód w supermarkecie, ale nawet i ten motyw mógł się komuś spodobać (w końcu to książką dla kobiet – może więc zagadnienia z zaciąganiem hamulca ręcznego są niezbędne).
 
Bardzo ożywcza w książkach Przybyłek (rozumiem, że w pozostałych podobnie, bo to moja pierwsza lektura przygód Zuzanny) jest lokalizacja poza dużym ośrodkiem miejskim. Już męczące są te wszystkie książki (nie mówiąc o serialach i filmowych komediach romantycznych), których akcja dzieje się na przemian w stolicy, Wrocławiu i Krakowie. Fajnie, że Przybyłek pisze o takiej trochę Polsce B. To pewnie zjednuje je wiele zwolenniczek.
Zuzanna, mimo że dość ekstremalnie zakręcona, mimo wszystko jest taką przeciętną przedstawicielką płci pięknej. I trzeba przyznać, że w całym tym szaleństwie ma jakiś taki swój rozsądek, zapewne dość typowo dla toku myślenia kobiet.
Prawdziwym majstersztykiem są dla mnie niby od niechcenia nakreślone postawy na drugim planie. Moją ulubioną postacią stała się matka, która ciągle umiera. Ale również wuefista Casanova – daje duże pole do porównywania z rzeczywistymi osobami z naszego otoczenia.
Jak czytam recenzje – to nie wszystkim się podobało, ale może to kwestia porównania do innych książek Przybyłek. A dla mnie to był debiut z tą autorką. Może tak dobrze się czyta dzięki bardzo krótkim rozdziałom: raz ciach ciach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz