piątek, 23 czerwca 2017

"Ważka" Małgorzata Rogala - subtelna erotyka (nr 10 #ReadList2017)

Trochę słabo się składa, że będzie więcej narzekań niż pochwał … żeby zrównoważyć na wstępie muszę napisać że to była bardzo miła lektura. A końcowe narzekania spuszczam na karb przesytu współczesnymi polskimi kryminałami obyczajowymi, bo tak nazwałem popularną ostatnio tematykę poruszaną przez polskich, najczęściej młodych, pisarzy.
To bodajże druga (trzecia?) książką z serii przygód dwójki policjantów (Agaty i Sławka) prowadzących śledztwa kryminalne w Warszawie. Książka, którą można czytać niezależnie od serii, nie nawiązuje zbytnio do poprzedniej i stanowi zamkniętą całość. To atut, szczególnie dla osób którzy – tak jak ja – nie czytają ciurkiem jednego autora.
Bardzo wyraźniej widać podczas lektury skłonność Rogali do tematyki społecznej: uwypuklane są tutaj tematy związków, agresywnego dziennikarstwa, traum z dzieciństwa, trudnych perypetii miłosnych, czy nawet zbytniego przywiązania do zwierząt domowych. Czytając wywiad z autorką wydaje się to zrozumiałe, ale jednak jak napisała kryminał to zostanie oceniona według tego gatunku.
Zaletą „Ważki” jest bardzo rzadko stosowany motyw „książki w książce” – wstawek z kluczowej dla kryminalnej fabuły historii miłości ze szkoły muzycznej jest tutaj dużo. I tak po prawdzie to nie wiem, czy nie wolałbym przeczytać właśnie tej pozycji, która tutaj pojawia się wyrywczo i fragmentarycznie. Może Pani Rogala powinno pomyśleć, czy nie dopisać całości tej historii i wydać jako osobnej pozycji – taki pomysł.
Sama fabuła jest dość sprawnie poprowadzona, tyle że nie w zakresie kryminalnym, o czym za chwilę. Rogala umiejętnie wprowadza kolejnych bohaterów stopniowa ukazując wzajemne powiązania Ta sprawność powoduje, że książkę czyta się z dużym zainteresowaniem, tylko że tak  mniej więcej od połowy wszystkie nici prowadzą do przewidywalnego kłębka.
Kończąc listowanie zalet muszę jeszcze dodać kwestie filmowe: w książce pojawiają się wplecione tytuły filmów, którzy bohaterowie oglądają, lub lubią. Jest to tak sprawnie zrobione, że czytelnik wręcz ma ochotę na seans z danym filmem – sam sobie wynotowałem tytuł. Jest też kilka motywów muzycznych.
Czas niestety na wady i sam nie wiem, czemu aż tak dużo ich mi się nasuwa, jeżeli książka ogólnie przypadła mi do gustu.
Pierwsze wrażenie negatywne to brak wyrazistości postaci. Czy ktoś z ręką na sercu może powiedzieć, że autentycznie polubił któregoś bohatera, albo znienawidził (no tutaj może grubymi nićmi pisarka prowadzi do jednej postaci). Sama Agata Górska mimo wszystko jest przedstawiona jednowymiarowo (aczkolwiek może to kwestia braku znajomości poprzedniej książki serii). Także na drugim planie jest jedynie przeciętnie: weterynarz, skrzywdzona nauczycielka, zdradzana żona, nieszczęśliwy ochroniarz, samotna korektorka – jest trochę tych bohaterów, wszyscy z potencjałem psychologicznym, ale żaden mnie nie zainteresował tak żeby książka pozostała w głowie na dłużej. W zasadzie najsympatyczniejszy wydaje się Borys …. kot przybłęda.
Drugi mój zarzut dotyczy stricte fabuły kryminalnej. Na siłę Pani Małgorzata chciała tutaj zaskoczyć czytelnika, ale jest to szyte tak grubymi nićmi, że przynosi odwrotny skutek. Od początku bowiem czuć ten zamiar zaskoczenia i czytelnik intuicyjnie szuka osoby, która na pozór nie jest oczywista, a pojawia się w różnych konstelacjach.
Co gorsza rozwiązanie jest mało przekonujące kryminalnie. Trudno zrozumieć postępowanie sprawcy nawet zakładając jego problemy psychiczne. Motywy i logika sprawcy to jedno. Jeszcze gorzej jest z parą prowadzącą śledztwo, którzy pod koniec działają zupełnie nieprofesjonalnie. Znając już tożsamość sprawcy zachowują się jakby byli na początku śledztwa: pukają do drzwi, nikt nie otwiera to jadą sobie gdzie indziej … O mało nie prowadzi to do kolejnej tragedii. To książka, w której nie było chyba zamiaru ukazania głównej pary bohaterów jako nieudaczników stąd końcowe rozdziały są wyraźnie niedopracowane.
Ni wpiął nie wypiął poprowadzony jest również wątek miłosny, który generalnie sprowadza się do incydentu sylwestrowego, potem napięcia w kontaktach zawodowych i przewidywalnego zakończenia. Jakby tego wątku w „Ważce” w ogóle nie było – to nic by książka nie straciła na wartości.
Żeby zostawić jeszcze na koniec jakiś atut, muszę przyznać że imponuje subtelność w opisie scen erotycznych. Nielicznych zresztą, ale to też atut książki.
Cały czas mam wrażenie, że Pani Małgosia jednak lepiej wypada w tematyce romantyczno-obyczajowej, ale chętnie sięgnę po kolejny odcinek przygód Agaty Górskiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz